Auta, motocykle, hulajnogi, rowery i deskorolki — wszystko, co jeździ na prąd, w jednym miejscu.
Prowadzisz serwis, który bada stan baterii (SoH)? Zgłoś się — wpis jest bezpłatny. Pierwsze zgłoszone punkty otrzymują status Partnera założycielskiego i pozostają w katalogu bezpłatnie także po wprowadzeniu opłat.

Bateria to nawet 40% wartości używanego elektryka, a jej stanu nie widać gołym okiem. Cztery sposoby sprawdzenia SoH — od darmowych po profesjonalny test.
Aktualizacja 19.07.2026: po celnych uwagach czytelników poprawiliśmy trzy fragmenty tego poradnika: odczyt SoH w autach grupy Volkswagena (aplikacje pokazują tam kWh, nie gotowy procent), test praktyczny (pomiar zużytej energii zamiast mylącego porównania zasięgu z WLTP) oraz sekcję o ładowaniu DC (dostosowana do aktualnych badań). Dziękujemy za czujność — takie komentarze robią ten poradnik lepszym.
Kupując używane auto spalinowe, sprawdzasz silnik. Kupując używanego elektryka, sprawdzasz baterię — bo to ona jest sercem tego samochodu i zwykle odpowiada za 30–40% jego wartości. Problem w tym, że zużytej baterii nie usłyszysz i nie zobaczysz. Lakier może lśnić, przebieg może być niski, a bateria i tak może mieć za sobą ciężkie życie.
Dobra wiadomość: stan baterii da się zmierzyć, i to na kilka sposobów — od zupełnie darmowych po profesjonalny test za kilkaset złotych. W tym poradniku przechodzimy przez wszystkie, od najprostszego do najdokładniejszego.
SoH (State of Health) to stan zdrowia baterii wyrażony w procentach — mówi, ile pojemności zostało z fabrycznej wartości. SoH 92% oznacza, że bateria przyjmuje dziś 92% energii, którą przyjmowała jako nowa. W praktyce przekłada się to wprost na zasięg: auto, które nowe jeździło 400 km, przy SoH 85% przejedzie realnie około 340 km.
Dlatego dwa identyczne egzemplarze z tym samym rocznikiem i przebiegiem mogą być wart zupełnie inne pieniądze. I dlatego w naszym serwisie SoH jest osobnym polem w ogłoszeniu i osobnym filtrem wyszukiwania — a nie przypisem drobnym drukiem.
Mniej, niż głosi obiegowa opinia. Duże badania flotowe (m.in. firmy Geotab, na dziesiątkach tysięcy aut) pokazują średnią degradację rzędu 1,8% rocznie. Typowy pięcioletni elektryk ma więc SoH w okolicach 88–93% — o ile nie był eksploatowany ekstremalnie.
Warto też pamiętać o gwarancji fabrycznej: większość producentów obejmuje baterię gwarancją na 8 lat lub 160 000 km (zależnie co nastąpi pierwsze), zwykle z progiem 70% pojemności. Jeśli SoH spadnie poniżej progu w okresie gwarancji, producent naprawia lub wymienia baterię. Kupując kilkuletnie auto, często kupujesz je razem z resztką tej gwarancji — sprawdź jej warunki dla konkretnego modelu.
Część aut pokazuje dane o baterii wprost w menu — bez żadnych narzędzi:
Jeśli sprzedawca twierdzi, że „nie da się sprawdzić" — to pierwszy sygnał ostrzegawczy. Da się prawie zawsze.
Najlepszy stosunek ceny do wiedzy. Kupujesz czytnik OBD2 z Bluetooth (kilkadziesiąt złotych), wpinasz w gniazdo diagnostyczne auta i łączysz z telefonem. Aplikacja odczytuje dane prosto z BMS — komputera zarządzającego baterią. Ważny niuans: zależnie od marki dostaniesz gotowy procent albo pojemność w kWh do prostego przeliczenia.
Cały pomiar trwa kilka minut i możesz go zrobić na miejscu, podczas oględzin. Umów się ze sprzedawcą wcześniej, że podepniesz czytnik — uczciwy sprzedawca nie będzie miał nic przeciwko.
Przy droższych autach warto rozważyć niezależny certyfikowany test — np. Aviloo lub badanie w serwisie marki. Taki test analizuje baterię pod obciążeniem albo na podstawie danych z dłuższego okresu i kończy się raportem z certyfikatem, który:
Przy aucie za 100 tysięcy złotych wydatek rzędu kilkuset złotych na pewność to rozsądna proporcja — dokładnie tak, jak sprawdzenie spalinowego u zaufanego mechanika przed zakupem.
Zacznijmy od tego, czego nie robić: nie porównuj zasięgu wyświetlanego na desce z katalogowym WLTP. Wskaźnik zasięgu (tzw. GOM, „guess-o-meter") uczy się ostatniego stylu jazdy poprzedniego kierowcy, a WLTP powstaje w warunkach laboratoryjnych — do tego dochodzi pora roku i klimatyzacja. Efekt: rozbieżność rzędu 30–40% może wystąpić przy całkowicie zdrowej baterii. Ten „test" generuje fałszywe alarmy i fałszywy spokój.
Sensowny test praktyczny mierzy energię, nie kilometry:
To wciąż przybliżenie (straty, zaokrąglenia BMS — traktuj wynik z tolerancją kilku punktów), dlatego najlepiej łączyć je z odczytem OBD z Metody 2. Ale w przeciwieństwie do patrzenia na wskaźnik zasięgu, ten test mierzy fizykę, nie prognozę.
Reakcja na ostatnie pytanie powie Ci często więcej niż sama odpowiedź.
Orientacyjnie, dla auta w wieku 3–6 lat:
Nie ma złego SoH — jest tylko zła cena za dany SoH. Bateria zdegradowana do 82% w aucie wycenionym uczciwie może być lepszym zakupem niż „perełka" z SoH 95% i ceną z kosmosu.
Dlatego w naszych ogłoszeniach stan baterii jest na widoku, a nie w domyśle — możesz filtrować samochody elektryczne po SoH i porównywać oferty na tej podstawie, zanim w ogóle zadzwonisz do sprzedawcy.
Wystawienie ogłoszenia jest darmowe. Trafisz do kupujących, którzy szukają wyłącznie elektryków.